Źle się dzieje w muzyce… Wiem, zaraz ktoś powie, że marudzę, ale mam niestety ku temu ważne powody. Wystarczy włączyć radio i posłuchać to, co aktualnie tam grają albo włączyć pierwszą lepszą telewizję muzyczną, żeby przekonać się, że muzyka przestała być sztuką, a stała się taśmową produkcją - i to taką najgorszego sortu.
Nie mam na myśli tylko muzyki tanecznej, która nie zachęca już do tańca lecz stała się zbitkiem głośnych, drażniących ucho syntetycznych dźwięków opatrzonych ciężkim basem i dźwiękami z vocodera udającymi wokal, do której można co najwyżej wykonywać ruchy podobne do objawów choroby sierocej, uprzednio zażywając jakiś środek halucynogenny, żeby wpaść w tak zwany trans. O tańcu z prawdziwego zdarzenia absolutnie nie ma mowy. Muzyka taneczna, zwana często muzyką klubową jest według mnie jakąś niezrozumiałą głośną łupaniną, którą może bym chociaż częściowo zrozumiał, gdybym spalił pół kilo jakiegoś zielska, albo zażył garść kolorowych pigułek. Małolatów to jednak kręci - ściągają z internetu darmowe mp3 i słuchają na swoich iPodach… czy tylko aby im to na zdrowie wyjdzie?
Muzyka pop również rozczarowuje. Od wielu lat nie pojawił się na scenie muzycznej nikt, kogo można określić gwiazdą. Król muzyki pop, Michael Jackson już nie żyje, królowa, czyli Madonna przechodzi chyba jakiś poważny kryzys, bo jej ostatnie albumy są tak wtórne, że o jej dawnej oryginalności możemy zapomnieć. Pojawiły się na rynku muzycznym nowe tak zwane gwiazdy, jednak bardziej kojarzymy je ze skandalami, kontrowersyjnym zachowaniem i wyzywającymi strojami niż z prawdziwą muzyką. Przykładem jest tutaj Lady Gaga - dziewczyna o wątpliwej urodzie, przeciętnym głosie, ale za to wizerunkiem, który można chwilami porównać do stylu panienek stojących przy drodze Gorzów - Zielona Góra. Muzyka pop stała się obecnie kopią samej siebie. Zamiast nowych, oryginalnych przebojów, mamy jakieś przeróbki hitów lat 80-tych, które są tylko zlepkiem sampli, a nie piosenką z prawdziwego zdarzenia.
Podobnie mógłbym się wypowiedzieć o innych gatunkach muzycznych. Rock nie ma już nic wspólnego z muzyką rockową - klasyczne gitarowe brzmienie zastąpiła elektronika, wszystko stało się takie płaskie, przeciętne i bez prawdziwego rockowego powera. Reggae czy blues… jeszcze w ogóle istnieją?
Krótko mówiąc - muzyka straciła duszę i stała się czymś opartym przede wszystkim na elektronice i komputerach. Ludzie nie kupują już płyt - zastąpiły je pliki mp3 - bezpłciowe, bezduszne, bez wyrazu…
Może kiedyś doczekamy się powrotu prawdziwej muzyki?





